Powiem wprost: Nauczyciele, trenerzy, instruktorzy – Nie spieprzmy tego!
Całe wakacje miałem przyjemność przyglądać się jak dzieci, młodzież oraz dorośli pracują w pocie czoła na to, aby być lepszym człowiekiem. Nie ważne w jakiej formule ważne, że zamiast leżeć na kanapie lub łapać Pockemony, oni na prawdę zmagali się z trudnościami jakie napotykały ich każdego dnia – od trudności natury fizycznej, aż po psychologię. Obrałem sobie za misję, aby troszczyć się o ich samoocenę, o inspirację do działań na przyszłość a przede wszystkim o „odklejanie” się od schematycznych zachowań, które są im wpajane na co dzień w procesie edukacji oraz nieświadomego wychowania.
Ale jak mamy to zrobić skoro ciągle są zmiany…?
Reforma, nowe klasy, nowi uczniowie, nowi nauczyciele, nowa dyrekcja, być może nawet i niebawem nowy minister. Wszystko będzie nowe. Jak co roku z resztą. Zmiany są dobre, aczkolwiek mogą sporo namieszać i utrudniać pracę, którą już do tej pory się wykonało. Jestem zwolennikiem zmian, które wynikają z potrzeby społeczeństwa. Jeśli widać ewidentnie, że edukacja potrzebuje reformy, to należy to robić. Czasy są takie, że co roku można by zmieniać coś i przystosowywać naukę do nowej rzeczywistości. Teoretycznie tak być powinno. Nie muszą to być gruntowne zmiany, a jedynie lekkie dopracowywanie programu edukacji. Zmiany na świecie w technologii oraz świadomości ludzi postępują w tempie jak nigdy dotąd, dlatego procesy uczenia dzieci i młodzieży też powinny się zmieniać. Ale nie o reformach dziś będzie…
Jaki jest mój cel w nauczaniu innych ludzi?

Pamięć a inteligencja emocjonalna.
Jak nauczyć świadomości? Inteligencji emocjonalnej? Przede wszystkim nie wpajać ludziom od początku ich drogi życiowej, że zapamiętywanie faktów, działań, liczb itp., równa się sukces w życiu, zdobyciu pracy, pieniędzy a później może nawet i miłości. Wszystkie rzeczy związane z pamięcią są w równowadze do inteligencji emocjonalnej. Zapamiętywanie podnosi nasz iloraz inteligencji. W zasadzie większość inteligentnych (wg. klasycznego systemu edukacji) ludzi, bazuje na pamięci. Nie mając drugiej strony, czyli pierwiastka świadomościowego czy też duchowego, nie można osiągnąć konkretnych rezultatów. Dlatego właśnie nauczanie w klasycznym systemie edukacji na chwilę obecną nie spełnia wymogów przystosowania do życia na naszej planecie w 2017 roku. Coraz więcej ludzi łączy IQ (iloraz inteligencji) oraz EQ (inteligencja emocjonalna) i dzięki temu ma wgląd do tego jaka jest między nimi różnica. Wystarczy już sam wgląd, aby wiedzieć jak bardzo mylnym fundamentem nauczania jest klasyczny model edukacji. A praktycznie 99% ludzi z niego się wywodzi. W tym Ty i ja 🙂
Czy da się coś z tym zrobić?
Przykre jest to, że po procesie edukacji zaczyna się prawdziwe życie, które zderza młodych ludzi ze światem niesprzyjającym do rozwoju i szczęśliwego życia. Ci którym się udało być pilnym „zapamiętywaczem”, zazwyczaj nie radzą sobie w uczuciach i sami siebie skazują na bycie odludkiem. Ci którzy są zbyt anty-edukacja, mogą zostać odpaleni w drugą stronę. Dlatego apeluję do nauczycieli, wykładowców, do instruktorów i również kieruję te słowa do samego siebie:
Kamila
/
Dla mnie również ciekawość jest kluczem. Za każdym razem, kiedy staję w roli nauczycielki, trenerki lub instruktorki obojętnie czy wobec dzieci, młodzieży, pracowników korporacji, zawsze z tyłu głowy mam bardzo jasny drogowskaz – pobudzić zainteresowanie tematem. Najprościej jest odwołać się do doświadczeń i spostrzeżeń uczestników. Każdy temat i każde zagadnienie można osadzić w rzeczywistości, która w namacalny sposób nas dotyczy. To jest jak wspólny mianownik, od którego można się odbić i dzięki niemu współgrać z zaangażowaniem grupy. Wtedy po zakończeniu zajęć nie ma mowy o energetycznym wydrenowaniu.
12 września, 2017Michał Plewniak / Author
/
Dokładnie tak jest 🙂 Do zobaczenia 🙂
12 września, 2017