Czy smartfony są naszym przekleństwem?
Odpowiedź na pytanie, które zamieściłem w tytule jest jasna jak słońce. Jesteśmy przyklejeni do ekranów swoich smartfonów. Czy tego chcemy czy nie, gadżet jakim jest telefon komórkowy to już nie jest prosty wyświetlacz i wysyłanie wiadomości. To chodzące biuro, stacja nadawcza, telewizja, radio, sieć, kalendarz, organizer, portfel, klucze do samochodu, karty płatności, kamera, tablet i tak dalej. To jest multi-zadaniowe urządzenie, które dosłownie zdeklasowało i pomału wypiera klasyczne przedmioty z życia codziennego. Czy jest to dla nas dobre?
Wszyscy obserwujemy na co dzień, jak wygląda życie ze smartfonem w ręku. Jadąc w autobusie, w tramwaju czy też idąc po ulicy, widzimy ludzi wpatrzonych w ekrany. Kiedyś zastanawiałem się, czego wszyscy tam szukają? Myślałem sobie w mojej głowie:
„jacy oni wszyscy są zmanipulowani przez technologię!”.
Ostatecznie skończyłem na tej samej półce do oceny. Jadę metrem i spoglądam w ekran smartfona, nawet chociażby dlatego, że właśnie piszę te słowa. Rozglądam się. Myślę, że około 80% ludzi nie patrzy w górę, ani na boki. No chyba, że coś zaszeleści głośniej, ktoś kichnie lub pojawi się inna anomalia w postaci bezdomnej cyganki, ulicznego grajka lub kuriera z rowerem próbującego się wcisnąć do wagonu.
Umiejętność odwracania sytuacji.
„Co było na ekranie tych wszystkich ludzi, którzy się w niego wpatrują”

Nie trudno się domyślić. Wystarczy spojrzeć jak ludzie dotykają ekranu smartfonów i tabletów, a z precyzją prawie 100% mogę ocenić co robią. Jak przesuwają bezwiednie, szybko i jałowo palcem (kciukiem) z dołu do góry – wiadomo, że Facebook, Instagram, Blog lub portal informacyjny. Jak ktoś wolniej przesuwa palcem – jest szansa, że czyta artykuł lub książkę. Stukanie dwoma kciukami jednocześnie – pisze wiadomość. Stuka kciukami po całym ekranie – gra w gierki. Nie stuka wcale – ogląda video, słucha Podcastu lub audiobooka. W większości przypadków niestety są to osoby przewijające bezwiednie strony mediów społecznościowych w dół, z nadzieją, że natrafią na coś co przykuje ich uwagę. Ekran oraz wyświetlacz sam w sobie pobudza ośrodki nagrody w mózgu człowieka, co zwiększa produkcję dopaminy. A do tego przewijanie ku nieznanym czeluściom internetów, kuszą dodatkową atrakcją.
W moim mniemaniu jest to niewątpliwie „przewijanie życia”, czyli strata czasu na bezwiedne poszukiwania nie wiadomo czego. Mówię to z poziomu wiedzy i świadomości na jakim w obecnej chwili się znajduję. Może jestem jeszcze zbyt nisko, aby to zrozumieć. A może jestem gdzieś, gdzie mnie to razi? Każdy z nas powinien sobie samemu zadać pytanie: co robi na swoim smartfonie?
Warto przy odpowiadaniu na to pytanie zastanowić się jaki jest efekt końcowy naszego „przewijania życia”. Czy stworzyliśmy coś? Jakieś dzieło literackie, grafikę, może doradziliśmy komuś w rozmowie i dzięki temu zmieniliśmy świat na lepsze. Każdy smartfon może być narzędziem do tego! Czy też straciliśmy czas na poszukiwaniach czegoś co znajduje się tuż za rogiem, ale jakoś przez godzinę nie widać tego rogu…
Jeśli natomiast nic się nie wydarzyło, to uważam, że nie różnimy się niczym od „przeciętnego Kowalskiego” pijącego piwko na noc i oglądającego mecze, seriale i żyjącego wiadomościami. Oczywiście każdy ma swoją misję tu na Ziemi i nie mam prawa tego oceniać. Jednak chcę zmieniać świat na lepsze, inspirować siebie i innych, tworzyć coś co wniesie choć trochę wartości. Dołożyć choćby jednego puzzla do układanki jaką jest życie w świecie, gdzie jest przyjemnie, gdzie można się spełniać i być zadowolonym z najmniejszych rzeczy, czyli z tego co mamy na co dzień. Dlatego proszę Was: używajmy smartfonów z głową. Nic więcej, żadnych nauk, żadnego mądrowania się, żadnych moich teorii na to jak macie żyć. Po prostu.